Dziś kolejny czekoladowy smakołyk dla Was - wspaniałe czekoladowe ciasto karmelowe. Bardzo poszukiwany, długo oczekiwany i wreszcie wypróbowany. Naprawdę myślałam, że to ciasto może stać się moim ulubionym, bo brzmiało i wyglądało tak kusząco. I rzeczywiście jest bardzo smaczny, ale dla mnie trochę za słodki. Ale mojemu mężowi bardzo smakowało.
Tort zrobiłam dla siebie bez żadnej okazji, więc nie dekorowałam go w żaden specjalny sposób. Przy okazji poeksperymentowałam ze "stołem do smarowania ciast" i udało mi się rozłożyć ciasto na stole "do góry nogami". Nic. Ciasto przetrwało. Bok trochę wgnieciony, ale dość łatwo było to naprawić.
Wskazówki. Ciasto posmarowałam i trzymałam przez noc, smakowało następnego dnia. Pierwszego dnia nie udało mi się nawet przeprowadzić pierwszego kawałka przez całą drogę. To bardzo zmroziło serce. Byłam już trochę zawiedziona, że będzie dla mnie zupełnie za słodki. Następnego dnia ciasto było bardziej chłonne, wilgotne, nie tak bardzo słodkie. Zdecydowanie o wiele smaczniejsze. Dlatego zdecydowanie polecam pozwolić temu ciastu dojrzeć.
Jeden biszkopt upiekłam w tortownicy 18 cm, a następnie przekroiłam go na cztery części. Miałam lekki garb, więc jedna warstwa biszkoptu nie była zbyt ładna, ale po posmarowaniu w ogóle nic nie było widać.
Jeśli pieczecie w większej blaszce, polecam zwiększyć ilość składników na biszkopt w zależności od formy, której używacie. W internecie można znaleźć kalkulatory, które bez większego wysiłku przeliczają ilości dla różnych rozmiarów blach do pieczenia. :)