Karp w Galarecie to chyba jedna z tych potraw, której na pewno nie może zabraknąć na wigilijnym stole. Kocham tą rybę, chociaż przyznam, że jako dziecko unikałam jej jak ognia ;)
Zawsze w Wigilię i Święta Bożego Narodzenia kiedy próbujemy Karpia stwierdzamy, że trzeba kupować i jeść go dużo częściej (przecież dostępny jest przez cały rok ;)
Mimo to, nigdy tak nie smakuje jak w Święta.
Jest w tym magia i urok, który nie odstępuje tej królewskiej ryby na krok.
Karpia w Galarecie według przepisu mojej mamy jemy od Wigilii do Sylwestra. Nie tylko dlatego, że kupujemy go dużo za dużo, ale ze względu na to, że - nie wiem jak to możliwe - najbardziej nam smakuje tuż po Bożym Narodzeniu. Kiedy kończą się pierogi, krokiety i ciasta, przychodzi czas na dokończenie tej pysznej wigilijnej potrawy. Bardzo, bardzo polecam!